Słowo ciałem się stało, bo jak donosi dzisiaj ten sam dziennik w artykule Macieja Stanika (msm): „XXX rocznica strajków studenckich (film)”, który można sobie przeczytać tutaj: http://expressilustrowany.pl/Community/65638,Blog_Wpis,XXX_rocznica_strajkow_studenckich_film.html, Tusk rzeczywiście nie raczył przybyć, ba zabrakło nawet awizowanego na sto procent Jurka z Unii, bo po co mieliby sobie obaj tyłek zawracać czczeniem jakiegoś epizodu z historii, skoro niewielu jego uczestników było na tyle przebiegłych aby się w odpowiednich ogonkach i układach poustawiać, by dzisiaj być blisko tego czy innego koryta, że o korycie rządowym czy unijnym nie wspomnę.
Jak donosi Express Ilustrowany i Maciej Stanik: „ Około 300 osób zgromadziło się w sobotę w auli Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego na uroczystych obchodach XXX rocznicy strajków studenckich, powstania Niezależnego Zrzeszenia Studentów i podpisania Porozumień Łódzkich.
Spotkanie zgromadziło przede wszystkim uczestników wydarzeń sprzed lat oraz łódzkich polityków. Nie dojechali ani premier Donald Tusk, ani przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek…”
i dalej, w swej relacji, pisze Maciej Stanik, jak następuje:
„- Nie przynieśliśmy wstydu Uniwersytetowi Łódzkiemu. Jestem dumny, że tego co jest ważne nauczyliśmy się właśnie na uniwersytecie – mówi Wojciech Walczak, uczestnik strajku.
Największe owacje zebrała prof. Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska, która doradzała strajkującym studentom. Została odznaczona srebrnym medalem ministerstwa sprawiedliwości. Medale "Universitatis Lodzensis Amico” oraz "30-lecie NSZZ Solidarność" odebrali uczestnicy strajku: Leszek Owczarek, Wiesław Urbański i Wojciech Walczak.
- Niech każdy spojrzy w lustro i odpowie sobie na pytanie czy jest tym studentem idealistą, nonkonformistą z tamtych lat, czy jest już kimś innym – powiedział do zebranych Jarosław Guzy, pierwszy przewodniczący NZS.
Uroczysta sesja Senatu UŁ zakończyła się koncertem Zofii Kotkowskiej oraz tradycyjnym "Gaudeamus". Wcześniej jej uczestnicy trzykrotnie wznieśli okrzyk: Nie ma sukcesu bez NZS-u!
Władze Łodzi zapowiedziały, że razem z UŁ wydadzą publikacje naukową poświęcona łódzkim strajkom studenckim, Przed budynkiem UŁ przy al. Kościuszki przeciwko zapowiadanym przez rząd zmianom w szkolnictwie wyższym demonstrowała młodzieżówka SLD – na transparentach były różne napisy m.in. „Zapomniał Tusk jak studentem był!”
Czytam tę relację z obchodów, oglądam film, bo, a jakże, film też zrobiono, i wracam do tych dni, kiedy sam, jako jeden z tysięcy łódzkich studentów brałem udział w tych wydarzeniach. Dobrze pamiętam tę atmosferę, to co czułe. Podniecenie, ciekawość, trochę coś jakby strach ale więcej takiej sztubackiej przekory. Że my studenci, że ja coś też mogę zrobić. Pamiętam ten młodzieńczy zapał i wiarę w słowa i szlachetne czyny, które tym słowo towarzyszyły. I patrzę na te zdjęcia z dawnych lat:
UŁ Wydział Humanistyczny
PŁ Wydział Mechaniczny
PŁ Wydział Mechaniczny
PŁ Wydział Mechaniczny
PŁ Wydział Mechaniczny
PŁ Wydział Mechaniczny
Suche fakty podsumowują wszystkie te wydarzenia krótką notką:
Strajk studencki w Łodzi rozpoczął się 21 stycznia a zakończył 18 lutego 1981 roku. Wzięło w nim udział około 10 tys. studentów 5 łódzkich uczelni. Zakończył się podpisaniem tzw. porozumień łódzkich, w których zezwolono na rejestrację NZS oraz wprowadzono dużą autonomię dla uczelni wyższych.
I tyle sucha notka. Tylko tyle a dla nas, wtedy, aż tyle.
Dzisiaj, gdy patrzę z perspektywy tych minionych trzydziestu lat oceniam te zdarzenia zupełnie inaczej. Nie umniejszając szlachetności temu naszemu zrywowi trzeba jednak powiedzieć, że strajki łódzkich uczelni nie zakończyły się źle, a mam tu na myśli siłowe rozwiązanie sprawy przez ówczesną władzę, tylko dlatego, że władza tego nie chciała. Może się bali wybuch kolejnych strajków w zakładach, wszak w wielu łódzkich, i nie tylko łódzkich fabrykach, ogłoszono pogotowie strajkowe i wprost solidaryzowano się z naszym strajkiem. Może się bali rozszerzenia strajków na inne uczelnie, bo kilka uczelni wprost ogłosiło pogotowie strajkowe. A może władza byłą już wówczas zajęta czymś innym. Tym czymś innym mogły bowiem być przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego, I nie na rękę było władzy wywoływanie wtedy kolejnych rozruchów, na które mogli chcieć zareagować Rosjanie i inni nasi „przyjaciele” z bloku wschodniego, oferując nam „braterską pomoc” w tłumieniu zamieszek. Trudno to ocenić a wiarygodnych dokumentów nie znam.
Po 28 dniach spędzonych na strajku wróciliśmy na uczelnie. No, nie od razu, bo były problemy z ustaleniem toku i planu zajęć ale jakoś to poszło. Gorzej było z sesją. Wykładowcy generalnie byli za, więc problemów z ich strony nie było. Jednak niejednemu studentowi, za przyczyną strajków, zdarzyło się wziąć dziekankę, urlop zdrowotny czy plątać się w jakiś „komisach” i sesjach poprawkowych. Bo kto by miał głowę do nauki, jak tyle się wtedy działo. Tak się na nas odbiły te niezaplanowane ferie w zimowej sesji. Kolejne ferie miały nadejść już niedługo. 13 grudnia 1981 roku…
Łodź, BWP na rondzie Titowa (dzisiejsze Rondo Lotników Lwowskich)

Łodź, BWP na rondzie Titowa (dzisiejsze Rondo Lotników Lwowskich)
Dzisiaj, gdy widzę w jakim kierunku to wszystko się rozwija, gdy widzę tych byłych działaczy, którzy na wznoszącej fali NZS’u wskoczyli do pierwszej ligi polityki i biznesu, bezkompromisowo łamiąc po drodze wszelkie zasady uczciwości, bezstronności a wykorzystując układy, kumoterstwo i nepotyzm i osiągnęli dzięki temu znaczący wpływ na politykę i gospodarkę naszego kraju, nie mając do tego żadnego merytorycznego przygotowania, to jest mi żal. Żal naszej Ojczyzny. I dlatego nie dziwi mnie hasło, wypisane przez obecnych studentów na transparencie w auli UŁ, podczas obchodów XXX rocznicy łódzkich strajków studenckich:
„Zapomniał Tusk jak studentem był!”
Zapomniał Tusk, zapomnieli wszyscy inni, którzy na plecach robotników i studentów z tamtych lat, często samemu wnosząc niewiele, weszli na samą górę i patrzą teraz na wszystkich z pogardą i bez cienia empatii, bo na pytanie:
- Jak żeś Pan to zrobił?, mają najprostszą z możliwych odpowiedź.
- Trzeba było uważać!
„Ucho od śledzia” i tyle by powiedział nieodżałowany Juliusz Machulski. I tylko czasem wspominam te dni spędzone w kącie laboratorium, kiedy wciśnięty między ławkę a pullmana marzyłem o lepszej Polsce. Na darmo!
Wszystkie zdjęcia,w tej notce są moją prywatną własnością oraz własnością mojej żony i zostały wykonane przez nas, podczas pobytu na strajku uczelni w Łodzi w dniach 21.01 - 18.02.1981 r. oraz przeze mnie w dniu 14.12.1981, po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce.
Śp. Prezydent Lech Kaczyński by nie zapomniał:
Ostatnie zdjęcie pochodzi ze strony www.monikafoto.pl/portrety-reportaze-inne.html. Autorką tego zdjęcia jest pani Monika Karasińska. Podczas pisania tej notki nie dopełniłem jednak obowiązku skontaktowania się z autorka tego zdjęcia i słusznie zostało mi to wytknięte. Dlatego niniejszym, publicznie przepraszam autorkę za to niedopatrzenie i zwrócenie mi uwagi.
Bardzo proszę o REPRINT na salon24-e...
-"Niesforne Dziecię Gutenberga".
Pozdrawiam
TELEPATIA...
-"Niesforne Dziecię Gutenberga".
Pozdrawiam
Tyle, że taka droga prowadzi donikąd.
Pozdrawiam